wtorek, 5 stycznia 2016

Podsumowania część 1.

Na początku 2015 roku postanowiłam się zmierzyć z wyzwaniem książkowym. A właściwie z dwoma wyzwaniami. Pisałam o nich w marcu, można sobie zajrzeć tutaj
Pierwsze, to bardzo popularne na Facebooku "Przeczytam 52 książki w 2015 roku".
Tu było łatwo, zaliczałam do realizacji wyzwania po kolei wszystkie książki, które w ciągu roku przeczytałam. Z drugim wyzwaniem miałam nieco więcej kłopotu i dlatego to wyzwanie omówię jako pierwsze.
Zabawa polegała na tym, że trzeba było przeczytać książkę spełniającą, któryś z 29 wymienionych na liście warunków. I choć w styczniu wyzwanie wydaje się być łatwym do zrealizowania, to już w trakcie roku pewność siebie słabnie. Zwłaszcza, gdy ktoś tak jak ja, dorzuci sobie warunek, by każdemu punktowi wyzwania przyporządkować tylko jedną książkę. Bardzo dużo problemów sprawiło mi znalezienie książki, która swoje pierwsze wydanie miała w roku moich urodzin. Nie chciałam czytać czegokolwiek, chciałam by książka sprawiła mi przyjemność. Dlatego książki spełniającej tej warunek szukałam kilka miesięcy. Inną trudnością w tym wyzwaniu okazał się punkt, który moim znajomym nie sprawił by żadnego kłopotu. otóż nie lubię czytać poradników. Nic na to nie poradzę, nie lubię i już. Bardzo ciężko mi trafić na taki, który by był nie tylko dobrze i przystępnie napisany, ale też nie denerwował mnie "jedynym słusznym sposobem postępowania".
W końcu przyjaciółka poradziła mi książkę "W Paryżu dzieci nie grymaszą", kupiłam, przeczytałam i okazało się, ze trafiłam naprawdę świetnie. Najtrudniej było mi znaleźć książkę w które nie występują ludzie i tu przyznaję się bez bicia - zaliczam sobie jedną z książek dziecięcych, które czytam córce. A właściwie 3 książki plus audiobook - wszystkie przez Tosię uwielbiane.
w ciągu roku trafiłam na kilka opowieści ze smutnym zakończeniem. Mniej lub bardziej smutnym. Ale ostatecznie zdecydowałam, że do tej kategorii zaliczę książkę nietypową. Reportaż, dokument, a troszkę książkę popularnonaukową. Na pierwszy rzut oka nie pasuje, a jednak, kiedy po jej przeczytaniu czytelnik uświadomi sobie jak smutne z jej treści wynikają wnioski - uznałam, że zdecydowanie ta książka najbardziej na przypisanie od tej właśnie kategorii zasługuje.
A tak wygląda moje podsumowanie tego wyzwania:

KSIĄŻKOWE WYZWANIE 2015

1. Więcej niż 215 stron - Jarosław Grzędowicz "Pan lodowego ogrodu" (tom 4.)
2. Autorem jest kobieta - Olga Gromyko "Wierni Wrogowie"
3. Została wydana w 2015r. - Anna J. Szepielak "Wspomnienia w kolorze sepii"
4. Ma smutne zakończenie - Filip Springer "Wanna z kolumnadą - reportaże o polskiej przestrzeni" 

5. W tytule jest nazwa miasta - Maria Fredro - Boniecka "Łączniczki - wspomnienia z powstania Warszawskiego" 
6. Film oparty na książce - Zygmunt Miłoszewski "Ziarno Prawdy"
7. Ma więcej niż sto lat - Jane Austen "Duma i uprzedzenie"
8. Oparta na prawdziwej historii - P. Gregory "Władczyni rzek",
9. Ma tylko jedno słowo w tytule - Janusz Majewski "Siedlisko"
10. Autor ma takie same inicjały jak ja - Artur Andrus "Blog osławiony między niewiastami"
11. Została wydana w roku moich narodzin - Agatha Christie "Autobiografia"
12. Ma co najmniej dwóch autorów - Ewa Marcinkowska-Schmidt, Danuta Marcinkowska, Klaudyna Schmidt "Lawendowy pył"
13. W tytule jest imię - Anna Mieszkowska "Dzieci Ireny Sendlerowej"
14. Autorem jest mężczyzna - Wiesław Michnikowski "Tani drań"
15. Miałam przeczytać w szkole, ale się nie udało - Agatha Christie "Morderstwo w Orient Ekspresie"
16. Napisał ktoś przed trzydziestką - Christophe Mauri "Bitwa o świcie"
17. W tytule jest kolor - Anne Bishop "Srebrzyste Wizje"
18. Przeczytana w jeden weekend - Olga Gromyko "Rok Szczura"
19. Nie ma w niej ludzi - Sorn Gara "Pan Toti"
20. Typowy romans - 
Małgorzata Gutowska-Adamczyk "Fortuna i namiętności - klątwa"
21. Poradnik - Pamela Druckerman "W Paryżu dzieci nie grymaszą"
22. Historyczna lub polityczna
Szymon Novak "Dziewczyny wyklęte"
23. W języku angielskim - Terry Pratchett "Night Watch"
24. Epistolarna - Julian Tuwim "Listy do przyjaciół pisarzy"
25. Autor pod pseudonimem - Nora Roberts "Błękitna zatoka"
26. Akcja rozgrywa się podczas wojny -
Remigiusz Piotrowski "Rozkaz: Trzaskać! : zapomniane akcje polskiego podziemia "
27. Główny bohater ma imię na tę samą literę co ja - Agnieszka Osiecka "Dzienniki" t.1
28. Akcja nie dzieje się w Europie - Katarina Bivald - "Księgarnia spełnionych marzeń"
29. Zaczęłam kiedyś czytać, ale nie skończyłam - Westin Boel "Tove Jansson - mama Muminków" 


Musze przyznać, że drugie wyzwanie było znacznie łatwiejsze w realizacji. Wystarczyło po prostu czytać tak jak zawsze, z przyjemnością i to na co akurat miałam nastrój lub ochotę, a potem zapisywać sobie po kolei przeczytane książki.   Ponieważ czytam w zależności od nastroju, stopnia zmęczenia i ochoty, to na liście znajdują się książki trudniejsze, wymagające więcej skupienia, ale też lekkie powieści obyczajowe, tak zwana "literatura kobieca", a nawet typowe romanse. w sumie, w ubiegłym roku przeczytałam 110 książek (nie wliczam od tej listy książek dla dzieci, czytanych Tosi i jej braciom ciotecznym). Poniżej podaje listę wybranych 75 z nich. Są to książki, które podobały mi sie mniej lub bardziej, ale na pewno na tyle, by móc je polecić wielbicielom biografii, fantastyki, dokumentu, kryminału, lub powieści obyczajowej. Na takie własnie kategorie, pogrupowałam wymienione tytułyy. Może ktoś z Was znajdzie wśród nich inspiracje dla siebie :)



Biografie
1. Wiesław Michnikowski  "Tani drań"  
2. Monika Jaruzelska  "Towarzyszka panienka"                
3. Anna Kamińska  "Simona : opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak"              
4. Anna Mieszkowska "Dzieci Ireny Sendlerowej"          
5. Boel Westin  "Tove Jansson : mama Muminkow"      
6. Magdalena Zawadzka "Taka jestem i już!"    
7. Zbigniew Buczkowski  "Pisz pan książkę! "     
8. Sławomir Koper  "Gwiazdy Drugiej Rzeczypospolitej"             
9. Craig Cabell  "Terry Pratchett : życie i praca z magią w tle"     
10. Agatha Christie  "Autobiografia"      
11. Julian Tuwim  "Listy do przyjaciół pisarzy"   

Dokument / reportaż / felietony
12. Maria Fredro - Boniecka  "Łączniczki : wspomnienia z Powstania Warszawskiego"   
13. Remigiusz Piotrowski  "Rozkaz: Trzaskać! : zapomniane akcje polskiego podziemia"              
14. Diane Ducret  "Kobiety dyktatorów : prawdziwe historie"   
15. Szymon Novak  "Dziewczyny wyklęte"         
16. Filip Springer  "Wanna z kolumnadą : reportaże o polskiej przestrzeni"        
17. Hanna Bakuła  "Samiec alfa, czyli Jak wytrzymać z facetem"               
18. Dorota Wellman; Paulina Młynarska  "Kalendarzyk niemałżeński"  
19. Mariusz Szczygieł "Láska nebeská"
20. Mariusz Szczygieł "Zrób sobie raj"
21. Jerzy Bralczyk, Michał Ogórek  "Na drugie Stanisław : nowa księga imion"  
22. Patryk Bryliński; Maciej Kaczyński  "Facecje"             


Fantastyka
23. Brodi Ashton  "Podwieczność"         
24. Cinda Williams Chima "Dziedzic zaklinaczy"
25. Jarosław Grzędowicz  "Pan Lodowego Ogrodu. T. 4"             
26. Walter Moers "Labirynt Śniących Książek : powieść z Camonii autorstwa Hildegunsta Rzeźbiarza Mitów"    
27. Trudi Canavan  "Anioł burz"               
28. Christophe Mauri  "Bitwa o świcie"
29. Anthony Ryan  "Pieśń krwi"               
30. Orson Scott Card  "Zaginione wrota"             
31. Orson Scott Card  "Złodziej wrót"    
32. Anna Brzezińska  "Opowieści z Wilżyńskiej Doliny"
33. Brandon Sanderson  "Droga królów"             
34. Orson Scott Card "Tropiciel"
35. Olga Gromyko "Wierni Wrogowie" 
36. Olga Gromyko  "Rok Szczura - widząca"        
37. Olga Gromyko "Rok Szczura - wędrowniczka"
38. Anne Bishop "Srebrzyste Wizje"      

Kryminał / thriller
39. Zygmunt Miłoszewski  "Ziarno prawdy"       
40. Zygmunt Miłoszewski "Uwikłanie"
41. Zygmunt Miłoszewski "Gniew"
42. Katarzyna Puzyńska "Motylek"
43. Camilla Lackberg  "Księżniczka z lodu"
44. Camilla Lackberg  "Kamieniarz"
45. Camilla Lackberg  "Ofiara losu"
46. Camilla Lackberg  "Syrenka"
47. Camilla Lackberg  "Niemiecki Bękart"
48. Michał Witkowski "Drwal"
49. Katarzyna Puzyńska "Więcej Czerwieni"
50. Zygmunt Miłoszewski "Bezcenny"
51. Zygmunt Miłoszewski "Domofon"
52. Agatha Christie " Zabójstwo Rogera Ackroyda"
53. Agatha Christie " Morderstwo w Orient ekspresie"
54. Agatha Christie " A.B.C"
55. Agatha Christie " Dwanaście prac Herlulesa"
56. Agatha Christie " Wczesne sprawy Poirot'a"
57. Agatha Christie " Niemy Świadek"
58. Agatha Christie " Tajemnica gwiazdkowego puddingu"
59. Agatha Christie " Tajemnicza historia w Styles"
60. Agatha Christie " Niedziela na wsi"
61. Agatha Christie " Zagadka błękitnego ekspresu"
62. Agatha Christie " Tragedia w trzech aktach"

Obyczajowa
63. Katarina Bivald  "Księgarnia spełnionych marzeń"   
64. Philippa Gregory "Żona oficera"       
65. Joanna Miszczuk  "Córki swoich matek"       
66. Philippa Gregory  "Władczyni rzek"
67. Anthony Doerr "Światło, którego nie widać"             
68. Abby Clements  "Wytwórnia smakowitych lodów Vivien"   
69. Katarzyna Majgier "Stuletnia gospoda"        
70. Anna Klejzerowicz  "List z powstania"           
71. Agnieszka Krakowiak  "Jajko z niespodzianką"          
72. Andrzej Saramonowicz "Chłopcy"        
73. Anna J. Szepielak "Wspomnienia w kolorze sepii"          
74. Janusz Majewski "Siedlisko"       
75. Małgorzata Gutowska Adamczyk "Fortuna i namiętności"

W tym roku ponownie podejmuję wyzwanie. Przeczytam co najmniej 52 książki w 2016. Chętnie też, podjęłabym się wyzwania takiego jak pierwsze opisane powyżej. Jeśli znajdę jakieś, z kategoriami innymi niz te z ubiegłego roku, to bardzo chętnie spróbuję. A może Wy macie jakieś sugestie?            

wtorek, 1 grudnia 2015

Dear future mom...

Internet pełen jest kampanii społecznych. Prawie każdego dnia, widzę na Facebooku jakieś filmiki polubione przez moich znajomych.
Ile z nich naprawdę zostawia swoje przesłanie w naszym sercu? Ile z nich zapamiętujemy, ile wywiera na nas realny wpływ? A ile z nich obejrzymy, uśmiechniemy się, klikniemy "like" i po godzinie już o nich nie pamiętamy?
I gdzie leży przyczyna tego zapominania? Dlaczego po obejrzeniu takiego filmu nie zmieniamy naszych zachowań, nie rozmawiamy o jego przesłaniu z rodziną, dziećmi, przyjaciółmi?
Gdzie tkwi przyczyna?
Czy w naszym zapracowaniu? Zabieganiu? Zmęczeniu? A może za dużo tych kampanii, za dużo informacji, których już nie przesiewamy, które już spływają po nas jak po przysłowiowej kaczce?
Bo bardzo chcę wierzyć, że przyczyna nie tkwi w naszej obojętności. Że jeszcze nas życie tak bardzo nie znieczuliło.
Ja przyznaję, że i mnie powyższy tekst dotyczy. Że nie zawsze zatrzymam się przy jakiejś Ważnej Sprawie na dłużej. Nie zawsze przesłanie reklamy społecznej we mnie zostaje.
Ale tym razem było inaczej. Mąż pokazał mi tę reklamę:


To było kilka tygodni temu. I nadal we mnie siedzi. Nie wzruszenie - choć przyznacie, że w tej reklamie ładunek emocjonalny jest ogromny. I nawet nie to, że wiem i pamiętam, o czym myślałam czekając na wyniki amniopunkcji i nie to, że pamiętam, że jako przyszła mama, w trudnym dla mnie czasie, zadawałam sobie te same pytania.
Siedzi we mnie ta reklama pod postacią marzenia.
Bo nagle zamarzyło mi się, że to właśnie w moim kraju, że to właśnie w Polsce, wszystkie te możliwości o których mowa w reklamie będą osiągalne.
Myślicie, ze to możliwe?
Tak wiele zależy od nas. Od tego jak wychowamy nasze dzieci. Czego je nauczymy.
I od tego, że przestaniemy je uczyć tolerancji dla osób chorych, niepełnosprawnych i odmiennych, a zaczniemy im pokazywać Świat, z całą jego różnorodnością. Że przestaniemy coś co jest normalnością i zwyczajnym życiem w zróżnicowanym społeczeństwie, nazywać tolerancją.
Osoby inne niż my, żyją obok nas, to jest tak samo ich świat jak i mój.
To, że obok mnie w sklepie zakupy robi ktoś z Zespołem Downa, chodzacy o kulach, niewidomy, lub z jakąkolwiek inną niepełnosprawnoscią, jest normalne. To powinno być w mojej głowie zwyczajne.
Tak, marzę o świecie, w którym nie wytyka się palcami ludzi za ich inność. W którym nie piętnuje się innego koloru skóry lub religii.
Ja zacznę to marzenie spełniać wychowując moją córkę tak, by się nie bała inności. By świat był dla niej piękny przez swoją różnorodność.
A Ty? Jak wychowasz swoje dziecko?

czwartek, 19 listopada 2015

Bardzo dzielny Truskaludek (i niestety znacznie mniej dzielna Mama )

W życiu każdego z nas jest całe mnóstwo debiutów. Większość z nich wiąże się ze stresem, bywa trudne, niektórych nawet nie zauważamy.  Tym pierwszym towarzyszą  niepokoje i obawa przed nieznanym i bez znaczenia jest to, czy chodzi o pierwszy występ, przemówienie, pierwszy dzień w nowej pracy, pierwszą samotna podróż, czy nawet taki drobiazg jak pierwszy ugotowany samodzielnie obiad.
Niełatwa  więc dla mnie  była dzisiejsza wyprawa do przychodni, gdzie po raz pierwszy Truskaludek miała pobieraną do badań krew. Po raz pierwszy jako już "duża" i świadoma tego co się dzieje dziewczynka.
Przed wyjściem z domu dokładnie wyjaśniłam jej gdzie idziemy i po co, powiedziałam, że pani pielęgniarka ukłuje ją igłą i że przez chwilkę będzie bolało. Ale to nie potrwa długo.
Tosia, jak to Tosia, nie za bardzo zwróciła uwagę na to co do niej mówię, była od rana w wyśmienitym humorze, śpiewała, tańczyła, ogólnie bardzo jej się poranek podobał.
W przeciwieństwie do mnie, bo ja miałam w głowie wizję wrzasków, ucieczek, i protestów.
Nic to, o poranku ubrałyśmy i się i poszłyśmy.
W poczekalni Tosia zadziwiła tamtejsze Stałe Bywalczynie swoim spokojem i niewiarygodną wręcz grzecznością (jej mama była tym równie zdziwiona jak owe panie ;) ), a gdy po kilkunastu minutach nadeszła nasza kolej, chwyciłam córeczkę za rączkę i poszłyśmy.
O matko z córką i prawnuczką!
Chylę niniejszym czoła przed wszystkimi matkami, których dzieci chorują i leżą w szpitalach. Przed tymi Najdzielniejszymi z kobiet, które znoszą codziennie cierpienie swoich córeczek i synków.
Moje serce w tym małym gabinecie pękło na tysiące kawałeczków. 
Pobrać Tosieńce krew do badania nie było łatwo. Pani pielęgniarka nie mogła znaleźć żyły, wbijała się w 2 różnych miejscach, szukała igłą w rączce, wiercąc w niej i sprawiając mojemu dziecku ból.
A Dzielny Truskaludek ani troszkę się nie wyrywała. Płakała bardzo, z bólu, ze strachu z niezrozumienia tego co się dzieje. Tuliła się do mnie, patrzyła na mnie pełnymi łez oczkami, ale ani razu nie wyrwała rączki. Ani razu nie szarpnęła, nie wierzgnęła.
Bardzo, bardzo była dzielna.
Natomiast jej mama....
Cóż... powiem tak:
Tosia dostała na koniec 2 naklejkowe medale za dzielność.
Ja nie dostałam ani jednego
Nie należał się. Ani trochę.
;)
Następnym razem na badania z Truskaludkiem ruszy jej tata, bo to zdecydowanie nie jest na moje nerwy.
Kolejny debiut za nami, nieco przykry, ale przecież życie i z takich się składa.
A Tosia dostała dwa plasterki z wróżkami. Chodzi po domu ostrożnie, ogląda sobie rączkę, chwali się plasterkiem i podziwia jaki piękny jest i kolorowy.
A ja tak sobie myślę, że jej świat jest taki prosty i cudowny. Że po sporej nieprzyjemności i strachu wystarczy kolorowy plasterek i buziak od mamy by wszystko naprawić.
I by wszystko było dobrze.
Mam nadzieję, ze nigdy jej takich plasterków nie zabraknie. I że nie będą często potrzebne :)






wtorek, 17 listopada 2015

Jak mus to mus ;)

11 listopada obudziłam się z bólem pulsującym w głowie.
Oho - migrena nadciąga pomyślałam.
A chwile potem poczułam nieodpartą wręcz chęć upieczenia czegoś dobrego.
Macie tak czasami? Wstajecie i po prostu nie możecie sie powstrzymać, no musicie coś zrobić. Coś Was do tego pcha, namawia, nie potraficie się oprzeć.
Ja tak czasem czuję. Na ogół jest to nieodparta chęć nakrzyczenia na męża ;), ale jednak od czasu do czasu zdarza się tez taka, pchająca mnie ku czemuś znacznie przyjemniejszemu ;)
A skoro 11 listopada to Święto, pomyślałam wiec, czemu nie. Zajmę się czymś, zapomnę o bolącej głowie (zwykle kiedy piekę to przestaje mnie boleć.
Otworzyłam więc swoją domowa cukiernię i upiekłam:
- drożdżowy wieniec z nutellą i orzechami
- cynamonki - kruche ciasteczka z cynamonem i odrobiną imbiru
- bezy ciągutki
Nie omieszkałam się tez pochwalić znajomym na Facebooku, jaka to jestem super dzielna i jak fajnie spędzam świąteczny poranek.
W efekcie mego chwalipięctwa, świąteczne popołudnie spędziliśmy z gośćmi, którzy skuszeni słodkościami postanowili nas odwiedzić.
Tak lubię. Gdyby każde moje chwalipięctwo kończyło się tak fajnymi wizytami, to chwaliłabym się codziennie.
Jak to powiedziała Kinga (nasz gość)
" bo wiesz, to miłość do czekolady tak ludzi zbliża"
Coś w tym jest Kochana, coś w tym jest.

A ponieważ wypieki uzyskały najwyższą możliwą ocenę ("mamusiu to jest mniami" - powiedział Gość Najmłodszy :)) ) to niniejszym dzielę się z Wami pierwszym z przepisów.
Bardzo polecam, bo ciasto to, jest wyjątkowo pyszne.

Wieniec drożdżowy z nutella i orzechami

- ok 0,5 kg mąki
- 5 dag drożdży
- 300 ml mleka
- 1 duże jajko
- 150 gram kostki masła
- szklanka cukru
- szczypta soli
- mały słoik nutelli
- orzechy włoskie (ok 3 duże garście)
- ok 2 łyżek domowego cukru waniliowego (niekoniecznie)
- kilka łyżek mleka do posmarowania ciasta


Mleko lekko podgrzać, dodać do niego 3 łyżki cukru i pokruszone drożdże.
Dodać 2 łyżki mąki, lekko wymieszać, odstawić w ciepłe miejsce na 20 minut by drożdże zaczęły pracować.
Pozostałą mąkę wymieszać z cukrem i solą.
dodać jajko, wymieszać
Masło roztopić w rondelku, odstawić by lekko przestygło.
Do mąki dodać zaczyn, ugniatać powoli, po chwili powoli, partiami dodawac masło, cały czas wyrabiając ciasto.
wyrobione ciasto odstawić na ok godzinę w ciepłe miejsce, do wyrośnięcia.

Wyrośnięte ciasto rozwałkować na stolnicy. Posmarować równo nutellą, na wierzch wysypać pokruszone orzechy włoskie.
Zwinąć w roladę i pokroić na równe kawałki.
W wysmarowanej masłem i podsypanej bułką tartą stolnicy, układać roladki ciasta tak, by lekko na siebie zachodziły.
Posmarować z wierzchu mlekiem, posypać cukrem waniliowym
Piec ok 45 minut w temperaturze 180 stopni.

Smacznego :)








ps. Do posmarowania ciasta drożdżowego nutellą zainspirował mnie ten przepis na drożdżowy warkocz , przepis na ciasto drożdżowe mam od mojej mamy :) Jest to bardzo dobra baza do różnych wariacji na temat placków drożdżowych, bardzo Was zachęcam do eksperymentów :)





piątek, 13 listopada 2015

Marzy mi się..

"...You may say I'm a dreamer
But I'm not the only one..."


Marzy mi się, że idę na spacer z dzieckiem i swobodnie przechodzę chodnikiem. Nie muszę schodzić z wózkiem na ulicę by wyminąć parkujące na całej szerokości chodnika samochody.
Marzy mi się, że idę z dzieckiem na miejski plac zabaw i nie musze pilnować by Truskaludek na każdym kroku nie podnosiła z ziemi petów i  pustych opakowań po papierosach.
Marzy mi się, że kiedy spaceruję z dzieckiem w parku, nie słyszę, że zbyt cienko / za ciepło córkę ubrałam.
Marzy mi się, że wcale nie słyszę nie proszonych porad od zupełnie mi obcych ludzi.
Marzy mi się, że nikt obcy nie wyciąga rak do mojego dziecka i nie chce jej dotykać i dawać jej buziaków.
Marzy mi się, że idziemy z rodziną do parku na piknik i nie muszę sprawdzać trawnika pod kątem obecności na nim psich kup.
Marzy mi się, że na chodnikach i placach zabaw, wcale psich kup nie ma, bo nagle wszyscy właściciele czworonogów wzięli na siebie za swoje pieski odpowiedzialność i po nich sprzątają.
Marzy mi się, że idę do sklepu na zakupy, a tam odległość między regałami jest taka, że bez problemu mogę wózkiem przejechać. 
Marzy mi się, że podczas mszy dla dzieci, moje pełne radości dziecko nie zbiera zimnych i potępiających spojrzeń od uczestniczących we mszy starszych pań. 
Marzy mi się, że stojąc na przystanku autobusowym nie musimy wdychać (ja i moje dziecko) dymu papierosowego, bo nagle palacze zaczęli szanować zdrowie i płuca tych, którzy papierosów nie palą.
Marzy mi się, że zaglądam rano na portale informacyjne, a tam sam dobre wiadomości i nikt nie bombarduje mnie plotką, zbrodnią i skandalem.
Marzy mi się, że w dniu święta narodowego, idę z rodziną pokazać dziecku radosne uroczystości, zamiast bać się wyjść z domu i jechać do centrum miasta.
Marzy mi się, że w programach publicystycznych w radiu i tv dominuje merytoryczna dyskusja zamiast chamstwa i obrzucania sie błotem.
Marzy mi się, ze mieszkam w kraju wielu kultur i szacunku społecznego dla wyborów innych.
Marzy mi się, że wychowujemy dzieci na ludzi pełnych ciekawości i szacunku dla odmienności.


Tak mi się zamarzyło dziś przy herbatce z sokiem malinowym. 
Niemożliwe? Nic się nie zmieni?
To zadaj sobie pytanie, od kogo ta zmiana zależy?
Od kogo trzeba zacząć?
I zacznij zmieniać. 

:)











czwartek, 12 listopada 2015

Informacja

Zanim pojawi sie nowa notka, chciałabym Was zaprosić do Makatkowego miejsca na Facebooku.
Czasem pojawia się tam informacja o ciekawych warsztatach dla dzieci, nowych książkach, wydarzeniach i różnych innych sprawach, które wydają mi się warte uwagi :)

niebawem na marginesie bloga pojawi sie odnośnik i do FB i do makatkowego Instagrama, a tymczasem zapraszam serdecznie:
https://www.facebook.com/Makatkaprzykominku/
:)

wtorek, 10 listopada 2015

Smaki Jesieni

Ostatnie ciepłe i słoneczne dni za nami. Listopad pokazuje dziś swoje mokre, zalane deszczem oblicze. W takie dni, najchętniej owinęłabym się kocem i zapomniała o całym świecie.
Ciepła herbata z sokiem malinowym i dom pachnący szarlotką, oto co niezmiennie i niezawodnie uprzyjemnia powrót do domu w zimny i deszczowy, listopadowy dzień.
A jeśli szarlotka, to taka z orzechami i miodem. Z niewielka ilością ciasta, ale za to z całym mnóstwem pysznego i pachnącego nadzienia.
Poniżej podaję przepis na moją popisową szarlotkę. Prosta i bardzo szybka w przygotowaniu, smakuje właściwie każdemu.



Składniki na ciasto
2 szklanki mąki
2 łyżki miodu
1 łyżka śmietany
pół kostki masła
1 jajko
1 łyżeczka proszku do pieczenia
trochę cukru waniliowego (najlepiej domowego)

składniki mieszamy ugniatamy, ciasto formujemy w kulę i wkładamy na pół godziny do lodówki

Składniki na nadzienie:
kilka jabłek (antonówki lub szare renety)
miód
orzechy włoskie
cynamon
odrobina rumu (ale nie obowiązkowo)

jabłka obrać i zetrzeć na tarce na największych oczkach, 

dodać do nich rozdrobnione orzechy, miód cynamon i rum, 
wymieszać i odstawić na chwilę

piekarnik nagrzać do 180 - 200 st 

blachę wysmarować tłuszczem nie posypywać bułką tartą (ale można)
ciasto wyjęte z piekarnika podzielić na dwie części, w stosunku: 3/4 i 1/4
część większą rozwałkować cienko,  wyłożyć na blasze, nakłuć widelcem i wstawić do nagrzanego piekarnika na około 10 do 15 minut

po podpieczeniu spodu wyjąć blachę, odczekać aż wystygnie, 

na wierzch wyłożyć jabłka
z reszty ciasta wyciąć dość cienkie paseczki i na nadzieniu ułożyć kratkę.

piec w piekarniku około 30 minut 

smacznego




środa, 4 listopada 2015

Spacer

Choróbsko nie chce odpuścić. Wstrętne takie, uparte. Nie poddaję się, atakuję je lekami, witaminami i świeżym powietrzem. A co. Nie będzie mnie paskudztwo na amen w domu zamykać ;)
Choć z rozkojarzeniem i zmęczeniem wygrać jakoś nie mogę.
Dlatego dziś same zdjęcia zostawię. Ze spaceru sobotniego, kiedy poszliśmy sobie rodzinnie złapać trochę ostatnich jesiennych kolorów. I słońca.