No dobrze, po szerokich konsultacjach, obgryzieniu kilku paznokci ;) i kilku nie przespanych nocach, klamka zapadła. Decyzja podjęta, już się nie wycofam.
Oto moje tegoroczne wyzwanie czytelnicze. Trudne, najprawdopodobniej nie uda mi się go zrealizować w całości. Ale się podejmę. Bo chodzi w tym o dobrą zabawę, o to by czasem siegnąć po książkę, o przeczytaniu której bez punktu z wyzwania by się nawet nie pomyślało. Mam nadzieję, dobrze sie przy tym bawić.
Wyzwanie czytelnicze 2016 :
1. Książka o wojnie.
2. Książka o zakazanej miłości.
3. Książka podejmująca tematykę chorób lub zaburzeń psychicznych.
4. Książka, która ma więcej niż 600 stron.
5. Książka drogi.
6. Zbiór opowiadań.
7. Książka, której akcja dzieje się w Nowym Jorku.
8. Książka, której akcja dzieje się we Francji.
9. Książka o sztuce.
10. Książka o mafii, gangsterach itp.
11. Książka, która została zekranizowana.
12. Książka, której akcja dzieje się w latach 20. XX w.
13. Książka o pasji.
14. Książka, której akcja dzieje się w więzieniu lub szpitalu psychiatrycznym.
15. Książka, która ma więcej niż jednego autora.
16. Kryminał, thriller lub horror.
17. Książka nieżyjącego już polskiego autora.
18.Książka, której akcja dzieje się w Warszawie.
19. Reportaż.
20. Książka, która ma więcej niż 50 lat.
21. Biografia.
22. Książka o trudnych relacjach rodzinnych.
23.Książka z imieniem w tytule.
24. Książka, której akcja dzieje się w Boże Narodzenie.
25. Książka o kobietach.
26. Reportaż o jednym z polskich miast.
27. Książka autora nagrodzonego Noblem.
28. Książka z jednym słowem w tytule.
29. Książka niemieckiego autora.
30. Książka, której akcja dzieje się w Hiszpanii.
31. Książka o przyjaźni.
32. Polski kryminał.
33. Książka o książkach.
34. Książka autora pochodzącego ze Skandynawii.
35. Książka, której akcja dzieje się w latach 60. lub 70.
36. Książka z kolorem w tytule.
37. Książka, która ma mniej niż 150 stron
38. Reportaż o USA lub Rosji.
39. Zbiór wywiadów.
40. Książka, która była więcej niż raz zekranizowana.
41. Książka, w której występuje bohater/bohaterka, w którym/ej mogłabyś się zakochać.
42. Zbiór esejów.
43. Książka autora, który będzie w 2016 roku obchodził okrągłe urodziny (lub, który obchodziłby je, gdyby żył)
44.Książka oparta na faktach.
45. Wspomnienia.
46. Zbiór poezji.
47. Książka, której akcja dzieje się w nieokreślonych czasach lub nieokreślonym miejscu.
48. Książka o miłości.
49. Książka z liczbą w tytule.
50. Książka podejmująca ważną społeczną tematykę.
51. Książka o II wojnie światowej.
52. Książka, której akcja dzieje się w tzw. Pasie Biblijnym w USA.
Moje założenia dodatkowe:
- do każdej kategorii przypisuję 1 książkę
- Nie zaliczam od wyzwania książek, które już kiedyś czytałam i zdarzy mi się w ciągu roku sięgnąć po nie ponownie.
Zachęcam Was do przyłączenia sie do wyzwania. A moze chcielibyście polecić mi jakąś ksiazkę?
Chętnie ją później na blogu zrecenzuję, jesli uda mi sie przeczytać. :)
poniedziałek, 1 lutego 2016
poniedziałek, 25 stycznia 2016
Podsumowania - najgorsze książki 2015 roku
Wśród przeczytanych przeze mnie w ubiegłym roku książek było
kilka kiepskich. Kilka takich, które odłożyłam nie doczytawszy do końca (a
naprawdę rzadko mi się to zdarza).
Tak jak w przypadku książek najlepszych, te mniej ciekawe
przedstawiam w kategoriach : Biografie; Dokument / reportaż / felietony;
Fantastyka, Kryminał / thriller; Obyczajowa.
Biografie.
Monika Jaruzelska
"Towarzyszka panienka"
Sięgnęłam po te książkę z 2 powodów. Pierwszym była chęć
dowiedzenia się czegoś od tej "drugiej" strony. Monika Jaruzelska to
kobieta, której dzieciństwo i życie na zawsze naznaczone zostało postacią jej
ojca, to ktoś, kto z jednej strony miał w życiu łatwiej, a z drugiej, to
dziewczyna, która na pewno stoczyła w życiu niejedną walkę o to by być sobą, a
nie tylko córką generała. Na pewno nie było jej łatwo
Oczekiwałam ciekawej opowieści, a dostałam zbitek wspomnień
i felietonów, tak jakby ktoś spotkał się z autorką kilka razy na kawę, nagrał
kilka jej wspomnień z dzieciństwa i młodości, a potem coś tam z tego zapisał i
wydal w formie książki. Chaos, ślizganie sie po temacie, brak logicznej
ciągłości, brak wspólnej myśli przewodniej.
Duże rozczarowanie, bo mogło być naprawdę ciekawie.
Dokument / Reportaż /
Felietony
Patryk Bryliński; Maciej Kaczyński
"Facecje"Lubię profil Facebook'owy Facecji, bawią mnie niektóre przedstawiane tam rozmowy. Dlatego wypożyczyłam z biblioteki ich książkę. Liczyłam na fajną rozrywkę, a dostałam wielkie nic.
Duża strata czasu, "Facecje" to kolejne już, moje rozczarowanie książkami blogerów.
Fantastyka
Brodi Ashton "Podwieczność"
Chyba jedna z najgłupszych książek jakie przeczytałam. Nie sięgajcie po tę książkę. Naiwna, irytująca, wręcz durna główna bohaterka, "wielka miłość" nastolatków, mroczny on, itd. Kolejna odsłona historii jakby ze "Zmierzchu" do tego naprawdę kiepsko napisana. Odradzam z całych sił.
Kryminał / thriller
Nie mam w tej kategorii książki najgorszej. No nie mam. Nie trafiłam w ubiegłym roku, na żaden kryminał, który chciałabym odradzić. Były bardzo dobre, były dobre i nieco gorsze, ale każda przeczytana przeze mnie książka w tej kategorii sprawiła mi przyjemność z czytania.
Obyczajowa.
Katarzyna Michalak "Sklepik z niespodzianką -
Bogusia"
Tej książki nie ma w zestawieniu, bo zaliczyłam ją do
kategorii romanse. Dodatkowo, książka ta nie podobała mi się do tego stopnia,
że nie doczytałam jej do końca. Nie lubię książek Katarzyny Michalak, nie
czytam ich. Lata temu kupiłam w księgarni "Poczekajkę" bo spodobał mi
się tytuł. I ta jedna książka do mnie trafiła, była szybkim i lekkim czytadłem
w naprawdę kiepskim okresie mojego życia. niestety kiedy sięgnęłam po kolejne książki
tej pisarki, spotykało mnie rozczarowanie, za rozczarowaniem. Chaos, błędy
merytoryczne i logiczne, nagromadzenie nieszczęść i przypadków w losach
bohaterów. Jednowymiarowe postacie. I kiepski język. To wszystko sprawia, że po
książki tej pisarki nie sięgam. Ale moja mama je lubi. I kupuje i ma u siebie w
biblioteczce. Sięgnęłam więc po tę książkę, pomyślałam, może sie czegoś pani
Michalak przez te lata nauczyła.
Stwierdzam jednak że nie. Nic się nie zmieniło, to naprawdę
kiepska literatura.
może gdyby autorka poświęciła każdej z tych historii więcej niż 3-4 tygodnie, dłużej nad
nimi popracowała te książki były by lepsze.
No ale tak nie jest, autorka "trzaska" powieść
za powieścią, więc siłą rzeczy to naprawdę nie jest dopracowane.
Mam nadzieję, że 2016 będzie, pod względem czytelniczym, co najmniej równie ciekawy, a może nawet lepszy.
środa, 20 stycznia 2016
Zima przyszła
Obiecana lista kiepskich książek 2015 pisze się. Powoli się pisze niestety, bo w przerwach
między bitwami z nagle zbuntowanym Truskaludkiem, ale się pojawi. Tymczasem proponuję
kilka zdjęć z weekendowego szaleństwa :) I kilka słów do tego, bo chyba się wreszcie zdenerwowałam na tyle, żeby to skomentować.
Spotykam się z pytaniami dlaczego pozwalam córce tarzać się w śniegu, zimą zjeżdżać na zjeżdżalni, huśtać się na huśtawce, wspinać się gdzie tylko chce. Zwraca mi się uwagę, że rękawiczka jej spadła, ze nosek ma czerwony, że spodnie się podwinęły. Że na pewno będzie chora, że zaraz upadnie, potknie się, że ciężko się jej w tym śniegu idzie, że: "co z pani za matka, ona ma śnieg na buzi!! "
Cóż, nie zamierzam zmieniać swojego postępowania. Ja uważam, że dzieciństwo jest od tego by sie nim cieszyć, by poznawać świat i uczyć sie go metodą prób i błędów. Rodzic jest od tego, by dopilnować, by kombinezon, spodnie, kurtka były nieprzemakalne. By buty były ciepłe. By buzię i rączki posmarować zimowym kremem. I by po powrocie do domu, dać sie napić ciepłej herbatki, mleka lub kakao.
I co najważniejsze. Rodzic jest od tego, jego dziecko, w ramach granic bezpieczeństwa, korzystało z życia ile się da.
Jeśli to nas czyni kiepskimi rodzicami, to trudno.
I tego się będziemy trzymać. :)
A na koniec rzadka gratka, czyli kilka zdjęć z mamą :)
Spotykam się z pytaniami dlaczego pozwalam córce tarzać się w śniegu, zimą zjeżdżać na zjeżdżalni, huśtać się na huśtawce, wspinać się gdzie tylko chce. Zwraca mi się uwagę, że rękawiczka jej spadła, ze nosek ma czerwony, że spodnie się podwinęły. Że na pewno będzie chora, że zaraz upadnie, potknie się, że ciężko się jej w tym śniegu idzie, że: "co z pani za matka, ona ma śnieg na buzi!! "
Cóż, nie zamierzam zmieniać swojego postępowania. Ja uważam, że dzieciństwo jest od tego by sie nim cieszyć, by poznawać świat i uczyć sie go metodą prób i błędów. Rodzic jest od tego, by dopilnować, by kombinezon, spodnie, kurtka były nieprzemakalne. By buty były ciepłe. By buzię i rączki posmarować zimowym kremem. I by po powrocie do domu, dać sie napić ciepłej herbatki, mleka lub kakao.
I co najważniejsze. Rodzic jest od tego, jego dziecko, w ramach granic bezpieczeństwa, korzystało z życia ile się da.
Jeśli to nas czyni kiepskimi rodzicami, to trudno.
I tego się będziemy trzymać. :)
A jako, że zawitała do nas
najprawdziwsza zima, w całej swej chłodnej urodzie, grzechem by było z niej nie skorzystać
;)
A na koniec rzadka gratka, czyli kilka zdjęć z mamą :)
piątek, 15 stycznia 2016
Podsumowań ciąg dalszy - tym razem grudzień hurtem w jednym wpisie :)
Dziś miałam się zając kilkoma najgorszymi książkami, które przeczytałam w ubiegłym roku, ale coś mnie niestety rozprasza dziś, za nic nie potrafię się skupić, wiec będzie lekko i przyjemnie.
W grudniu miałam bardzo mało czasu by siedzieć przy komputerze. Zajmowały mnie nie tylko standardowe, grudniowe zajęcia, ale i jeszcze kilka innych, dość czasochłonnych spraw.
Ale pomimo swej "zajętości" to by dobry miesiąc.
Bardzo rodzinny i radosny.
Jednak najfajniej grudzień spędziła Tosia. Tak to już chyba jest, że to miesiąc taki bardzo dla dzieci. Od Mikołajek począwszy, a na Sylwestrze skończywszy.
Oto kilka migawek pamiątkowych i słów kilka o tym, co Truskaludek w grudniu robiła :)
Piekła z mamą pierniki. Alpejskie :) Pyszne wyszły, a w domu pachniało przecudnie :)
Jak wiadomo 6 grudnia przychodzi do dzieci prawdziwy Święty Mikołaj. Żeby mieć pewność, że biedak nie zabłądzi (bo przecież Tosia od niedawna tu mieszka) Truskaludek oznakowała okno, kolorowymi naklejkami. Znakowanie trwało ok 2 godzin bo się dekoratorka nie mogła zdecydować, w którym miejscu, którą naklejkę umieścić. Dobrze, że mama kupiła takie wielokrotnego użytku ;)
Tata opowiadał gdzie rosną choinki, jak wyglądają i dlaczego są zima zielone :) Truskaludek sprawdzała czy naprawdę ich listki kłują ;)
Do Mikołaja i do Dzieciątka trzeba było napisać listy. Żeby na pewno wiedzieli co Tosi przynieść. Co jest najbardziej potrzebne.
I jak widać, Mikołaj nie zabłądził. Prezenty przyniósł na czas, naklejki pomogły ;)

A potem już była wizyta Babi, Wyjazd do Dziadków, wspaniałe święta Bożego Narodzenia (Dzieciątko również nie zawiodło ;) ) i Sylwester, podczas którego Tosia obejrzała więcej kolorowych fajerwerków niż rodzice, bo jej starzy, zasnęli, gdy Truskaludek, siedziała przytulona do misia, na łóżku między mamą i tatą i oglądała kolorowe wybuchy za oknem.
:)
środa, 13 stycznia 2016
Podsumowanie część 2
Dziś krótki wpis, część druga podsumowania wyzwania
czytelniczego 2015. Kilka osób pytało
mnie, które z przeczytanych przeze mnie książek, uważam za najlepsze i które za
najgorsze.
HA! Pozornie bardzo proste pytanie, a udzielenie na nie
odpowiedzi, okazało się naprawdę trudne.
Nie jestem niestety w stanie wybrać swojej "książki roku
2015". Żadna niestety nie wywarła na mnie aż takiego wrażenia. Postaram
się więc wybrać jedną, moim zdaniem najlepszą spośród książek w każdej wyznaczonej
przeze mnie kategorii. I dla równowagi jedną najgorszą. Tak jak poprzednio, nie
wezmę pod uwagę romansów, gdyż w tej kategorii każda książka jest właściwie
taka sama.
Czyli mamy kategorie: Biografie; Dokument / reportaż /
felietony; Fantastyka, Kryminał / thriller; Obyczajowa. O książkach dla dzieci
napiszę w osobnym poście.
Biografie.
W tej kategorii o miano najlepszej, konkurowały 2 książki. I
chyba przyznam im remis, ponieważ nie potrafię wybrać tej, która podobała by mi
się bardziej.
Pierwsza z nich to "Simona : opowieść o niezwyczajnym
życiu Simony Kossak" Anny Kamińskiej. Niezwykła opowieść o niezwykłej
kobiecie. Simona Kossak była córką Jerzego Kossaka, wnuczką Wojciecha. Urodziła
się dziewczynką, do tego nie miała talentu malarskiego, czym niestety
rozczarowała rodziców. Uciekła więc z
domu pełnego toksycznych dla niej relacji do Puszczy białowieskiej i
zamieszkała w Dziedzince. Mieszkała tam ze zwierzętami, była nazywana Czarownicą
bo zwierzęta kochała i rozumiała lepiej niż ludzi. Kobieta o niesłychanie
silnej osobowości, absolutnie niezwykła. Książkę Anny Kamińskiej bardzo
polecam.
Druga biografia, która zrobiła na mnie spore wrażenie to "Dzieci
Ireny Sendlerowej" Anny Mieszkowskiej. Opowieść o kobiecie, której
niezwykła odwaga porusza, wzbudza podziw i niedowierzanie. Opowieść o kobiecie,
która w czasach całkowitego odczłowieczenia nie bała się powiedzieć
"nie" i stawić czoła terrorowi. Irena Sendlerowa i jej współpracownicy
uratowali z getta warszawskiego 2500 istnień. Przemycali dzieci w skrzyniach,
pod płaszczem, w pudłach z mydłem. Jest to tez opowieść o niemożliwym wręcz do
wyobrażenia poświęceniu matek tych dzieci, które by je ocalić oddawały je w ręce
nieznanych przecież osób. Myślę o tym, co te matki przezywały, i jak trudno im musiało być, ocalenie
to przecież jedno, ale oderwanie sie od własnego dziecka. Wydaje sie być rzeczą
niemożliwą. Książka została sfilmowana w 2009 roku, w rolę Ireny Snedlerowej
wcieliła się Anna Paquin. Film obejrzałam, jednak uważam, ze spłyca całą
historię. Dlatego zdecydowanie polecam sięgnięcie po pracę Anny Mieszkowskiej.
Dokument / Reportaż /
Felietony
W tej kategorii zdecydowanie wygrywa Mariusz Szczygieł i
jego: "Zrób sobie raj". to książka o Czechach takich jakimi są współcześnie,
o ich kulturze i wszystkim tym, co nam się wydaje wzajemnie sprzeczne i
nielogiczne. O tym co wprawia w osłupienie. A jednak bez tego wszystkiego,
Czechy nie były by tak ciekawym i przyciągającym krajem. Sam autor tak mówi o
swojej książce:
"Marzyła mi się książka o moim ulubionym kraju bez napinania się. Żeby
nie musiała odzwierciedlać, obiektywizować, syntetyzować.Jestem niechlujnym czechofilem, ta książka nie jest ani kompetentnym przewodnikiem po kulturze czeskiej, ani po Czechach.
Nie jest obiektywna. Nie rości sobie pretensji do niczego. Jest wyłącznie o tym, co mnie zafascynowało przez ostatnich 10 lat, od kiedy pierwszy raz przyjechałem do tego kraju. Jest wielką notatką z lektur i ze spotkań z ludźmi, których chciałem tam spotkać.
Słowem, jest o miłości przedstawiciela jednego kraju do innego kraju. Może jest jeszcze o czymś, ale to już zostawiam Państwu."
Fantastyka
W tej kategorii Brandon Sanderson i jego "Droga królów" nie ma wśród przeczytanych przeze mnie w ubiegłym roku książek absolutnie żadnej konkurencji. Mistrzowsko stworzony świat (choć przyznaje, że przez dłuższy czas miałam problem ze zrozumieć czym są wszechobecne Spreny) ciekawe postacie, dobrze napisana intryga, która zaczyna sie klarować dopiero w 3/4 książki (a jest co czytać, książka ma ok 1000 stron!). Zdecydowanie nr 1 roku 2015 w kategorii fantastyki. Nie mogę się doczekać kiedy moja biblioteka zakupi część drugą.
Kryminał / thriller
W tej kategorii proponuję 3 książki. Ponieważ są one trylogią, potraktuje je jako jedną opowieść, moim zdaniem zasługującą na miano najlepszego kryminału przeczytanego przeze mnie w ubiegłym roku.
To trylogia Zygmunta Miłoszewskiego opowiadająca o śledztwach prowadzonych przez prokuratora Teodora Szackiego. "Uwikłanie" (Szacki dostaje sprawę morderstwa w czasie sesji terapeutycznej według ustawień Hellingera. ). "Ziarno prawdy" - w Sandomierzu zostaje znaleziona zamordowana działaczka społeczna, Szacki jako jedyny który nie miał z denatka powiązań prowadzi śledztwo, które prowadzi go przez odżywające legendy o misterium krwi i antysemickie przesądy.
"Gniew" trzecia i ostatnia część cyklu. Najlepsza, moim zdaniem w całej trylogii. Szacki, jak zwykle zdystansowany, milczący, niecierpliwy, mieszka w Olsztynie, a śledztwo które prowadzi jest dla autora jedynie pretekstem by zabrać czytelnika w świat duszącej, okrutnej przemocy domowej. Przemocy, na którą jak zdaje się nam wytykać Miłoszwski, zbyt często przymykamy oczy.
"Gniew" jest moim zdaniem najlepiej napisaną częścią trylogii, jednak zakończenie nieco mnie rozczarowało.
Poza 3ksiązkami o Szackim, polecam tez Bezcennego tego samego autora.
Obyczajowa.
Anthony Doerr "Światło, którego nie widać". Nagroda Pulitzera w 2015 roku. Opowieść o wojnie, o tym jak totalitaryzm wpływa na człowieka, na to kim jesteśmy i kim mogliśmy być.
Marie Laure - niewidoma dziewczyna, którą ojciec chował pod kloszem odkąd w wieku 6 lat straciła wzrok i Werner, niemiecki chłopak, wychowanek domu dziecka, zafascynowany mechaniką. Oboje spotykają się w czasie nalotów na Saint Malo. A w tym wszystkim legendarny diament "Morze ognia", klejnot, który jak głosi legenda, obłożony jest klątwą, mająca przynieść śmierć wszystkim bliskim osoby posiadającej go.
"Światło, którego nie widać" to powieść wielo wymiarowa, zupełnie inaczej "smakowana". Czytelnik prowadzony sposobem widzenia świata niewidomej dziewczyny, zmuszony jest go smakować, poznawać zapachem i dotykiem. Bardzo polecam.
poniedziałek, 11 stycznia 2016
Słodka przyjemność - Muffinki kawowo - czekoladowe
Kiedy mąż zdaje egzaminy i bardzo jest owymi egzaminami zestresowany, dla
odprężenia i dla przyjemności piekę
mu muffinki.
Mięciutkie, oblane polewą czekoladową, o wyraźnym kawowym aromacie.
Są przepyszne i bardzo łatwe do upieczenia.
na ok 15 muffinek potrzeba:
ciasto:
- 1,5 szklanki mąki
- 100 ml oleju
- 1 szklanka cukru
- 2 jajka
- 175 ml mleka
- 4 łyżki kakao
- 2 łyżki likieru kawowego
- 2 łyżki kawy rozpuszczalnej
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
polewa:
- 1 tabliczka czekolady
- ok 4 łyżki mleka
Wszystkie składniki suche (mąka, cukier, kakao, kawa rozpuszczalna, proszek do pieczenia) wymieszać w jednej misce
W drugiej misce roztrzepać dokładnie jajka, dodać olej, mleko, likier kawowy, dokładnie wymieszać.
Składniki suche i mokre przesypać i przelać do jednej miski, wymieszać tak, by sie składniki połączyły.
Formę do muffinek wyłożyć papilotkami, napełnić papilotki ciastem, mniej więcej do 3/4 wysokości.
Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni, ok 30 -35 minut. Muffinki sa gotowe, gdy wsadzony w środek patyczek, wychodzi suchy.
Polewa:
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, stopniowo dodawać mleko, dokładnie wymieszać.
Przestudzone muffinki polać polewą, poczekać aż czekolada zastygnie.
Smacznego :)
Mięciutkie, oblane polewą czekoladową, o wyraźnym kawowym aromacie.
Są przepyszne i bardzo łatwe do upieczenia.
na ok 15 muffinek potrzeba:
ciasto:
- 1,5 szklanki mąki
- 100 ml oleju
- 1 szklanka cukru
- 2 jajka
- 175 ml mleka
- 4 łyżki kakao
- 2 łyżki likieru kawowego
- 2 łyżki kawy rozpuszczalnej
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
polewa:
- 1 tabliczka czekolady
- ok 4 łyżki mleka
Wszystkie składniki suche (mąka, cukier, kakao, kawa rozpuszczalna, proszek do pieczenia) wymieszać w jednej misce
W drugiej misce roztrzepać dokładnie jajka, dodać olej, mleko, likier kawowy, dokładnie wymieszać.
Składniki suche i mokre przesypać i przelać do jednej miski, wymieszać tak, by sie składniki połączyły.
Formę do muffinek wyłożyć papilotkami, napełnić papilotki ciastem, mniej więcej do 3/4 wysokości.
Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni, ok 30 -35 minut. Muffinki sa gotowe, gdy wsadzony w środek patyczek, wychodzi suchy.
Polewa:
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, stopniowo dodawać mleko, dokładnie wymieszać.
Przestudzone muffinki polać polewą, poczekać aż czekolada zastygnie.
Smacznego :)
Subskrybuj:
Komentarze
(
Atom
)



























