poniedziałek, 15 lutego 2016

Taka miłość w sam raz :)

" /.../
Niosła tyle radości co smutku
I wszystkiego w niej było w sam raz
Tyle ile potrzeba słodyczy
Przy czym wcale nie było jej brak
Krzty goryczy, co jakby nie liczyć
Nadawało wytworny jej smak 

/.../
Była taka dokładnie jak trzeba
Miała zalet tak wiele jak wad
Tyle piekła w niej było co nieba
Taka miłość w sam raz, akurat  

/.../ "

Michał Bajor „Taka miłość w sam raz” sł. A. Ozga, muz. P. Rubik
 

Od lat ta piosenka towarzyszy nam 14 lutego. wiele osób imienin Świętego Walentego obchodzić nie lubi. Prawdą jest, że Walentynki są bardzo komercyjne, bardziej chyba niż Boże Narodzenie, wiele osób to zniechęca. 
A ja uważam, że to miłe święto. Jasne, ze o najbliższej osobie powinno się pamiętać codziennie i codziennie okazywać miłość. I nie mam wątpliwości, że tak w kochających się związkach jest. Bo miłość przejawia się przecież w drobnych codziennych sprawach.
A to ona zrobi mu herbaty, gdy do późna ślęczy nad projektem. A to on, przyniesie jej wieczorem koc i okryje stopy.
Miłość kryje się w obmyślaniu obiadu by był taki jak on lubi. Miłość kryje się w nadłożeniu drogi do domu, by pojechać po zamówioną przez nią książkę, by nie musiała tłuc się komunikacja miejską następnego dnia. 
Miłość to też prezent wręczony 14 lutego, całkowicie niespodziewany.  


Wymarzona książka o kuchni roślinnej. Wegańskiej. Wręczona przez zdeklarowanego mięsożercę. Kogoś, kto wie, że od tej pory, jego obiady sie zmienią. :)
Miłość to Mama, która nie ma nic przeciwko dziecięcemu odkrywaniu świata w parku na kolanach. Nie mająca nic przeciwko ubłoconym spodniom. 
Miłość to Tata, który poświęci swoje pierwsze od wielu tygodni wolne przedpołudnie, na oglądanie z córką jej ulubionej bajki.  
Miłość to córeczka, która każdego popołudnia, porzuci zabawę, bez względu na to jak atrakcyjną by nie była, bo Tata wraca z pracy. To córeczka biegnąca co sił w nogach do drzwi w przedpokoju, by Tatę od progu ucałować na powitanie.

Każdemu z Was życzę takiej miłości.  
Dającej radość, czułość i poczucie bezpieczeństwa.  

A poniżej Truskaludkowy przepis na udane Walentynki :)

1. Filmowy seans z Tata i Mamą ( "Masza i Niedźwiedź" to najlepszy wybór ;) )
2. Gofry w parku. Niezbędne będzie gromkie ogłoszenie już w kolejce, że czekamy na "MNIAM MNIAM!!." Bez tego zakup się nie liczy ;) )
3. Nakarmienie Taty resztka gofra. Może być wcześniej wyciumkany.
4. Bieg na przełaj przez park. Niezbędnym narzędziem towarzyszącym będą patyki.
5. zabawa z Mamą w "A ku ku" naokoło drzewa. Należy zaliczyć jak najwięcej BAM!
6. Przytulenie do Taty da mu wyraźnie do zrozumienia, że już mamy dość. Należy pamiętać by nie przyznawać się wprost, aluzje wystarczą. (Krzyki, jęki i gromkie PAPAAAA wygłoszone do obcej pani, doskonale spełnią tę rolę)

:)

1.

 
 2.



3.


 4 i 5


  
 6.


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz